Krytyka krynoliny w prasie XIX w.

Krynolina – element damskiej bielizny mający nadawać sukni kształt dzwonu. Zainteresowanych szczegółami na temat daty jej powstania odsyłam do mojego wpisu https://www.lisak.net.pl/blog/?p=20446

Poniżej kobieta w sukni rozłożonej na krynolinie.

***

Żadna część damskiej bielizny nie doczekała się takiej krytyki, co krynolina. Nazywano ją „balonem zalotności”, „potworem mody”… Lekarze bili na alarm, pisarze obśmiewali piórem, malarze ołówkiem i pędzlem tworząc swe satyry. Wszystko nadaremnie. Nosiły je kobiety od szwaczek aż po królowe, z dziećmi włącznie. Nosiły nawet Żydówki, te idące na kompromis i starające się asymilować ze zwyczajami gojów.

Poniżej kobieta z Liszek czyli z podkrakowskiej wsi. Ma na sobie regionalną chustkę, drugą podobną na głowie, a pod spódnicą ślady krynoliny. Na pewno nie jest ubogą chłopką. Natomiast fotografowanie się z fotelem z salonu świadczy o tym, że pretenduje do lepszego świata.

Zdjęcie krakowskiego fotografia Ignacego Kriegera ze zbiorów Muzeum Krakowa

Poniżej służące, u kobiety stojącej po lewej stronie widać wyraźnie na spódnicy zarys krynoliny.

Poniżej dziecko w krynolinie. Jak wynika z informacji zamieszczonej w „Tygodniku Mód” z 1868 r. (nr 12) zakładano ją dziewczynkom już w szóstym roku życia.

Co najgorsze, krynoliny nosiły nawet aktorki na scenie wbrew odgrywanym rolom i strojom z epoki. Autor tekstu publikowanego na łamach „Magazynu Mód i Nowości Dotyczących Gospodarstwa Domowego” z 1861 r. (nr 8) zauważał, że w Wilnie widzowie teatru wciąż muszą patrzeć na „krynolinomanię sceniczną” (jak to określił), co doprowadza do profanowania prawdy historycznej.

Podobny problem istniał we Francji, za co postanowiła zabrać się dyrekcja Teatru Wielkiej Opery w Paryżu.  Na łamach „Kuriera Warszawskiego” z 1864 (nr 185) przeczytać możemy.

***

Poniżej kobieta prosząca woźnicę, by umocował na dyliżansie krynolinę tak, by można ją zawieźć do domu. Temat ten nie raz stawał się wątkiem satyrycznej fotografii stereoskopowej. Jakby nie było, krynolina była częścią damskiej bielizny. We wstydliwym XIX w. każda szanująca się dama unikała pokazywania jej obcym. Niestety wielkiej krynoliny nie sposób było ukryć na ulicy, choć zapewne niejedna z pań życzyłaby sobie, by było inaczej.    

***

Krakowski „Czas” z 1860 r. (nr 157) donosi, że oto w Warszawie doszło do zdzierania kobietom krynolin. Asumpt do tego dał ponoć pewien rabin, który zakazał żydówkom noszenia tej części bielizny, a nawet inspirował akty swawoli.

Jak wynika z informacji zamieszczonych na łamach „Kroniki Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” z 1860 r. (nr 65) także w innych krajach niżej urodzenia manifestowali pogardę wobec krynoliny. Poniżej relacja dotycząca „uliczników rzymskich”.

Przepych i bogactwo od wieków raziło niżej urodzonych. Gdy w 1861 r. doszło w Warszawie do zabicia pięciu protestujących, co zapoczątkowało okres tzw. żałoby narodowej, kwestia krynoliny wróciła. Tym razem walkę z nią uzyskała dodatkowy argument w postaci motywu patriotycznego. Nie wypadało stroić się, skoro Polacy wsadzani byli do więzień, a kraj przelewał krew. W „Kurierze Warszawskim z 1863 (nr 153) czytamy o kolejnych aktach przemocy wobec kobiet. Gdy przyjrzymy się zawodom osób zamkniętym z tego powodu w areszcie, łatwo zauważymy, że element ekonomiczny też grał tu rolę.

***

Mrożące w żyłach przypadki utraty zdrowia a nawet życia:

Dla zniechęcenia kobiet do noszenia krynoliny opisywano w prasie mrożące krew w żyłach przypadki utraty zdrowia, a nawet życia. Wszystko nadaremnie.

Poniżej informacja z „Kuriera Warszawskiego” z 1862 (nr 1).

Natomiast w „Kronice Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” z 1860 r. (nr 204) taką oto odnajdujemy relację.

I jeszcze jeden wypadek, o którym czytamy tym razem w „Kurierze Warszawskim z 1864 r. (nr 86).

Poniżej wypadek opisywany przez „Gazeta W. Xięstwa Poznańskiego” z 1858 r. (nr 141).

Właścicielki krynolin miały problem – nie zawsze wiedziały, gdzie akurat znajduje się koniec ich sukni, a bywało, że sięgał kominka. To też stawało się powodem zapalenia sukni. Wątek ten nie raz stawał się tematem ilustracji i satyr.

Ze zbiorów Courtesy the Wellcome Library, 1860 r.

Poniżej informacja z „Kuriera Warszawskiego” z 1861 r. (nr 186).

Krynolina w krzywym zwierciadle satyry:

Jeszcze inni starali się walczyć z krynoliną obśmiewając ją piórem. Oto w „Kurierze Warszawskim” z 1864 r. (nr 163) przeczytać możemy o odkryciu praktycznego zastosowania krynoliny.

Ktoś nawet dla żartu zaproponował opodatkowanie krynoliny. Poniżej fragment z „Tygodnik Mód i Nowości Dotyczących Gospodarstwa Domowego” z 1864 r. (nr 28).

Na łamach „Kurier Warszawski” z 1859 r. (nr 317) znajdujemy natomiast taką relację.

Zainteresowanych tematyką krynoliny w satyrze rysunkowej odsyłam do poniższego mojego wpisu:

https://www.lisak.net.pl/blog/?p=4106

https://www.lisak.net.pl/blog/?p=4960

***

Argumenty natury społecznej:

Starano się też podnosić argumenty natury społeczne. Autor tekstu zamieszczonego na łamach „Kuriera Warszawskiego” z 1858 r. (nr 20) takim dzielił się spostrzeżeniem.

Poniżej informacja z „Kroniki Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” z 1858 r. (nr 210).