Home    Podaruj dokument    Współpraca    O mnie

Dawne bilety wizytowe (wersja rozszerzona).

Nikt dokładnie nie wie, kiedy w naszym kraju zaczęto używać biletów wizytowych. Na pewno posługiwała się nimi szlachta w czasie zjazdów sejmowych. Wspomina o nich Z. Gloger w swojej Encyklopedii Staropolskiej, prezentując zgromadzone przez siebie bilety, pochodzące jeszcze z czasów sejmu czteroletniego. Bilety poniżej:

dawne bilety wizytowedawna fotografia, dawne zdjęcia, historia fotografii, blog historia, blog obyczajowy, blog historyczny, dawne zwyczaje, kobieta XIX wiek

Odwiedzający nasz kraj w 1778 roku J. Bernoulli pisał:

„Tego dnia generał Coccei według zwyczaju zaprowadził mnie do różnych wytwornych domów, gdzie tylko zostawiliśmy karty wizytowe”.

Zastosowanie biletów wizytowych w dawnych czasach było odmienne niż obecnie. W wielu przypadkach nie służyły do prezentowania pełnionej funkcji, jako że ludziom wysoko urodzonym nie wypadało pracować, nie mieli więc stanowisk, którymi mogliby się chwalić. Utrzymywali się za to z pracy chłopów, z dzierżawy majątków ziemskich, wynajmu kamienic itp. To samo dotyczyło kobiet, w odniesieniu do których podjęcie się pracy zarobkowej było widoczną oznaką deklasacji – prawdziwym towarzyskim wstydem (oczywiście w sferach wysokich). Zostawmy jednak na boku konwenanse i wróćmy do biletów wizytowych. Z opisanych powyżej powodów na biletach nieczęsto podawano zajmowane stanowisko. W wielu przypadkach brakowało nawet adresu. Wychodzono zapewne z założenia, że w mieście wszyscy się znają, a może po prostu zawodził zmysł praktyczny. Wystarczyło samo imię i nazwisko, jak poniżej:

dawne bilety wizytowe

Czasami jednak pojawiał się adres, bądź stanowisko:

dawne bilety wizytowe

Bilety wizytowe wykorzystywano w bardzo różnych sytuacjach dnia codziennego. Przykładowo nie wypadało, by kobieta chodziła po ulicy z ciężkimi pakunkami w ręku, nie pasowały one do sukni i kłóciły się z wizerunkiem prawdziwej damy. Stąd też robiąc w sklepie duże zakupy, zostawiała je, z portfelika wyciągała bilet, pisała adres i prosiła, by obsługa zechciała przynieść pakunki do domu.

Bilety wizytowe wręczano też służącej przy wizycie, gdy gospodarzy nie zastano w domu, tak by niepiśmienna panna miała jak przekazać państwu, kto przyszedł w gości. Gdy i niepiśmiennej panny nie było w mieszkaniu, bilet wrzucano do skrzynki na listy lub zostawiano u gospodarza domu.

Poniżej fragment poradnika z 1909 roku pt. „Dobra służąca”.

Poniżej obraz John’a Robert’a Dicksee.

Poniżej obraz Edoardo Tofano. Oto służąca niesie bilet wizytowy zagięty w prawym górnym rogu. Po co zawijano rogi biletów? O tym poniżej.

Na obrazie powyżej proszę zwrócić także uwagę na dość osobliwy sposób przyozdabiania kwiatów.

***

Bilety nonszalancko wręczano przy wyzwaniu na pojedynek. Posługiwano się nimi także w kontaktach handlowych. Te ostatnie zbliżały się z swym przeznaczeniu do wizytówek w dzisiejszym rozumieniu tego słowa i – jak podejrzewam – mogły posiadać wskazanie stanowiska i przedsiębiorstwa.

W czasach bez internetu i sms-ów bilety doskonale nadawały się do przekazywania krótkich informacji, pisanych na odwrocie. W ten sposób zapraszano na obiad, zawiadamiano o chorobie, składano życzenia… Po czym włożony do małej koperty skrawek papieru przesyłano adresatowi przez służącego, czy też wynajętego chłopca zwanego „ekspresem”.  Poniżej przykłady adnotacji na biletach wizytowych:

W sklepach z książkami można było kupić także bilety z nadrukiem na szczególne okazje:

dawne bilety wizytowe

Jak widać na poniższej ilustracji, biletów takich używano jeszcze w czasie II Wojny Światowej. A potem, no cóż, zniknęli służący, w coraz większej ilości domów zaczęto instalować telefony i bilety wizytowe z adnotacjami na odwrocie poszły w niepamięć.

Dawne bilety wizytowe

Dziewiętnastowieczne poradniki savoir vivre opisywały zasady zaginania rogów na biletach, dla przekazywania dodatkowych informacji. Zagięcie rogu czy też całego brzegu po lewej stronie oznaczało, że gospodarzy nie zastano w domu. Celem wyrażenia współczucia czy też złożenia kondolencji zaginano prawy róg lub cały brzeg. Poniżej fragment z poradnika savoir vivre:

dawne bilety wizytowe

Agnieszka Lisak