Home    Podaruj dokument    Współpraca    O mnie

Sprawdź, jak zachować się w towarzystwie, zgodnie z poradnikiem savoir vivre z 1859 r.

BLOG HISTORIA

W 1859 roku wydany został w Wilnie poradnik savoir vivre dla panów J. Legatowicza pt. „Dawna przodków naszych obyczajność”. Potwierdza on wielokrotnie wysuwaną przeze mnie hipotezę, że życie towarzyskie w XIX wieku charakteryzował ogromny formalizm – nawet na siedzenie na krzesełku i zakładanie nogi na nogę był stosowny przepis. Uważniejsi zauważą, że poradnik ten nie tylko pokazuje, czego nie należało robić w towarzystwie, ale przede wszystkim rzuca światło na to, jakich nietaktów dopuszczali się nasi przodkowie. Pozwala zobaczyć w nich prawdziwych ludzi z krwi, potu i kości, dalekich od ideału. Stanowi kolejny przyczynek do „odbrązawiania” naszych pradziadków.

Tekst przedstawiony został zgodnie ze współczesnymi zasadami pisowni.

***

Ostrożnie wścibiaj się między „pany”, abyś wyśmianym nie był. Nieproszony nie właź do domów pańskich… Jeżeli zasłużyłeś na łaskę pana (tj. osoby możnej – przypis), tedy postępuj nader ostrożnie, abyś jej za lada fraszkę nie stracił…

Mając wejść do jakiegoś towarzystwa, zapytaj się wprzód u służących, azali dziś nie ma jakiejś uroczystości w domu, ażebyś tam nie wszedł nieproszony.

Nie wchodź do izby z kijem, pejczem lub parasolem, ale je zostaw w przedpokoju. Nie wchodź do towarzystwa z psem wielkim czy małym, chociażbyś był przekonanym, że nikogo nie ukąsi. Strzeż się, abyś nie wniósł na obuwiu do pokoju śmiecia, błota, dziegciu lub czegoś smrodliwego. Pilnie obejrzyj obuwie i oczyść je starannie.

Chodząc po mieszkaniu, uważaj, abyś kogoś nie potrącał, abyś nie nastąpił komuś na nogi albo na suknie, abyś nie zdeptał dziecięcia, ba nawet psa i kota.

Nie zabieraj wyższego w towarzystwie miejsca, ale je zostaw godniejszym od ciebie. Nie rozsiadaj się na kanapach i sofach, a tym bardziej nie rozwalaj się na nich. Siedź spokojnie na krześle, nie kołysząc się na nim. Nie wyciągaj nóg przed siebie, nie trzymaj ich rozrzuconych na północ i południe albo na wschód i zachód, nie trzymaj jednej nogi przed sobą, a drugiej pod krzesłem, jak gdybyś czegoś nią chciał dosięgnąć; nie zakładaj jednej na drugą, nie rzucaj nogą jako garncarz, położywszy ją na kolanie drugiej, nie szastaj nogami, nie rzucaj się całym ciałem, nie garb się, ani się zbyt wyprężaj.

Jeśli ci się coś w sukni rozedrze, pęknie, odwiąże lub spadnie, tedy szukaj osobnego miejsca, ażebyś naprawił i zawiązał.

Nie drap się w głowę, nie skrob siebie w szyję w obecności drugich.

Jeśli godniejsi od ciebie siedzą, nie przechadzaj się po pokoju, robiąc nieznośny stuk obcasami.

Nie gwiżdż w domu, bo wszystkich tym obrazisz i słusznie cię nazwą „pustodomkiem” i pustogłowem. Nie nuć sobie pod nosem i nie wyśpiewuj, kiedy cię o to nie proszą. Nie rób łoskotu, potrącając meble, suwając stoły, sięgając po krzesła, bo delikatniejsze uszy nie mogą tego znosić.

Nie chodź po wszystkich pokojach ale zostań tam, gdzie się wszyscy bawią. Jeśli do jakiego pokoju drzwi są zamknięte czy przymknięte, tedy tych z ciekawością nie odmykaj. Nie chodź do tajemnych gabinetów, do sypialnych pokojów, choćby te były otwarte. Nie ciągaj się jako rewizor po garderobach, bufetach, izbach dla sług, kuchniach itd., chybaby że cię tam kto zaprowadzi.

W sypialnym pokoju nie siadaj na łóżkach, jest to wielka niegrzeczność i znak nieuszanowania dla gospodarzy domu. Szafek nie otwieraj, szuflad nie wyciągaj, do skrzynek i biurek nie zaglądaj. Listów i różnych papierów na biurku czy też gdzie indziej leżących nie czytaj, bo te nie do ciebie i nie dla ciebie są pisane. Żadnych rzeczy rozłożonych na „tualecie” lub na stolikach nie tykaj się, ba nawet się tam nie zbliżaj, pierścionków i różnych kosztowności do rąk nie bierz, aż chybaby ci ktoś wszystko to pokazywał. Nic nie bierz bez pozwolenia, a co weźmiesz, na swoje miejsce połóż.

Nie przymierzaj na siebie cudzej sukni, nie zakładaj cudzych rękawiczek na swoją rękę oraz nie trzyj i nie brudź ustawicznie trzymając cudzy kapelusz, czapkę, szal, parasolkę itd.

Nie opieraj się łokciami na sprzęty, nie bębnij palcami na stołach i meblach i nie pisz na kurzu osiadłym na meblach i spoconych lub zamarzłych oknach, pamiętając na owe przysłowie:

Drzwi, okna i ściany głupców papier ukochany.

Nieustannie rąk nie zacieraj, a trzymaj je spokojnie. Palcami o palce nie klaskaj, członków w stawach z trzaskiem nie rozciągaj.

Nie miej gęby otworzonej, palców w niej nie trzymaj i warg językiem nie oblizuj.

Wrzaskliwie nie odchrząkuj, przeraźliwie nie kaszlaj, głośno na cały dom nie śmiej się, jak z pistoletu nie kichaj.

Palcem na drugich otwarcie, a tym bardziej tajemnie nie pokazuj.

Ziewając na całą gębę, nie wyj, a raczej dłonią lub chustką usta sobie zakryj, gębą nie cmokaj i nie klaskaj językiem.

Bardzo często w zwierciadłach się nie przyglądaj. Wlepiwszy w kogoś oczy, stale nie patrz na niego.

Płocho nie rzucaj głową, ale ją obracaj poważnie.

Nie ucieraj nosa palcami, ani rękawem, bo to jest obrzydliwie i pokazuje wielkiego niechluja. Nie marszcz nosa i czoła, bo pierwsze jest oznaką szyderstwa, drugie zarozumiałości.  Wilgoci nosowej w głąb nosa nie pociągaj, ale co rychlej nos oczyść. Utarłszy nos chustką, nie rozcieraj w obecności wszystkich, a tym bardziej nie wglądaj weń, jak gdybyś sprawdzał czy ci z nosa szmaragdy nie wypadły. Nie miej zwyczaju dłubać sobie w nosie, ani wyrywać zeń włosów, nie dłub też sobie w uszach i w gębie, bo możesz sobie uszkodzić i wstręt w obecnych sprawić.

W obecności drugich odzieży swej z kurzu nie otrząsaj, z plam nie oczyszczaj, i puchu zeń nie zdmuchuj. Jeśli ktoś z towarzystwa ubrudzi swoją suknię albo ona mu opadnie lub pęknie, wtedy go po przyjacielsku o tym ostrzeż, nie robiąc z tego śmieszków i żarcików.

Paznokci aż do krwi nie obgryzaj, bo to sprawia dreszcz w patrzących, ani w obecności drugich ich nie obcinaj.

Nie pluj na podłogę, choćby nie woskowaną i tych plwocin nogą nie zacieraj. Nie pluj przed się, ale szukaj do tego plwaczki lub kąta lub plwaj do własnej chustki od nosa. Nie ucieraj nosa zbyt głośno, jakby trąbiąc na psy podczas polowania.

Nie śmiej się konwulsyjnie z lada czego i nie chichotaj bez ustanku, bo taki śmiech jest oznaką płochości i zwyczajnie jest cechą głupich.

Nie wchodź do towarzystwa w odzieży przesyconej dymem smrodliwego tytuniu, ażebyś karczemną wonią nie zapowietrzał domu. Jeśli ci z ust cuchnie albo jeśli z przyrodzenia masz pot nieznośny, tedy za poradą lekarza noś cokolwiek w ustach, czym byś uśmierzał smród zabójczy.

Miej na uwadze, abyś twoją wizytą nie przeszkadzał gospodarzom w ich zatrudnieniu, abyś nie odrywał gospodyni od obowiązków żony, matki itd. Jeśli przyjdziesz do ludzi czymś zatrudnionych, wtedy swą długą obecnością i próżnym gadaniem nie nudź ich i nie zabijaj im czasu marnie i nie przeszkadzaj im w pracy i w interesach. Pomnij, że choć cię na pozór mile przyjmują, mogą być bardzo radzi, żeś wyszedł.

Usiadłszy przy cudzym stole trzymaj spokojnie ręce i nie przebieraj niemi jako organista, to biorąc, to przewracając, to odkładając rozmaite rzeczy na stole leżące. Wzroku nie wlepiaj w sufit, ani go trzymaj na nogach.

Nie przeciągaj się, jako niektórzy to czynią, z oślim ryczeniem.

Nie zaglądaj, co ktoś robi, zwłaszcza, kiedy się ktoś stroni i nie chce, abyś ty to widział.

Nie przyswajaj sobie (tj. naśladuj – przypis) cudzych ruchów, gestów, min, mowy i głosu, bo co jest przyjemne w kimś, w tobie może sprawić odrazę.

Nie przedrzeźniaj jako małpa, gdy ktoś stoi, chodzi i siedzi, bo tym sposobem zarobisz sobie nienawiść wszystkich.

W ogrodach roślin, a z wazonów liści i kwiatów nie obrywaj, a tym bardziej gałęzi nie łam. Nie wchodź z nikim w zbyteczną poufałość, bo stąd najczęściej rodzą się wzajemne niesmaki i nieprzyjemności.

Jeśli ktoś w towarzystwie kichnie, wtedy podług przyjętego zwyczaju powiedź mu: „życzę zdrowia”, „spełnienia życzeń”, „wszelkich pomyślności”, „wszelkich pociech”, a kiedy ktoś złoży tobie podobne życzenia, tedy mu za nie powstawszy grzecznie podziękuj.

Szanując prawa gościnności, czy to w cudzym, czy w swoim domu, nie daj powodów do kłótni, swarów i burdy; będąc zaś obrażony powściągnij popędliwość, nie daj woli rękom i wstrzymaj się od łajania, przez to najlepiej dowiedziesz, że odebrałeś lepsze wychowanie, niżeli twój przeciwnik. Obrażony lub skrzywdzony nie posuwaj się do narzekań, przekleństw i płaczu, bo te są oznaką bezsilnego gniewu, nieudolnego umysłu i małego serca.

Będąc do kogoś zaproszony, przychodź w porę naznaczoną i nie każ wszystkim na siebie czekać.

Wszelkiego udawania, wykwintności i przesady, a także przesadzonej we wszystkim grzeczności i zbytniej ceremonii i etykiety chroń się, bo ludzie tego rodzaju są nieznośni.  Nie okazuj zbytniej wesołości i lekkości w rzeczach poważnych i nie bądź zbyt poważnym w rzeczach małej wagi i krotofilach. W towarzystwie miej twarz wypogodzoną, nie zaś ponurą i posępną, abyś płaczącą i bolesną fizjonomią drugim humoru nie psuł. W towarzystwie nie nudź ludzi opowiadaniem o twych chorobach, dolegliwościach, boleściach, a raczej spowiadaj się z tego lekarzom.

Nie ruszaj ustawicznie ramionami, jak gdybyś się nad czymś zadziwiał i ręce trzymaj spokojnie. Strzeż się wzdychania, oddychania i sapania, które by wszyscy słyszeć mogli. Daj to uczuć w mowie i w obejściu się, że nie gardzisz, ale szanujesz towarzystwo, w którym jesteś. W towarzystwie mów tym językiem, który wszyscy rozumieją, aby nie umiejącym języka, nie zdawało się, że mówisz coś o nich na ich krzywdę. Nie mieszaj do swej mowy wielu języków przez chełpliwość, bo kto czyni taką z języków mieszaninę, dowodzi, że żadnego dobrze nie umie.

Nie naśmiewaj się z „kaleków”, ani zwad i przywar przyrodzonych.

Unikaj głupiego zwyczaju deklamowania dla siebie i rozmawiania z samym sobą tak, że obecni radzi czy nie radzi tej deklamacji i rozmowy słuchać muszą.

Bądź grzecznym dla starych panien, bo biada temu, kto je obraził, biada jemu i jego pokoleniu.

Nie przymilaj się do wszystkich, nie chwal wszystkich, nie pochlebiaj wszystkim i nie dziw się wszystkiemu, bo się z nieszczerością i przewrotnością wydasz.

W teatrze, na publicznych widowiskach sprawuj się skromnie, przystojnie i przyzwoicie, pomnąc, że wszystkich oczy mogą być zwrócone na ciebie, i że ilu jest ludzi, tylu jest sędziów sprawowanie się twojego. W teatrze ani pierwszy, ani ostatni, ani wyłącznie sam jeden nie dawaj oklasków. W teatrze nie śmiej się do rozpuku i z wrzaskiem na całe gardło nie wywołuj aktorów i aktorek. Tego rodzaju krzyki, jako też gwizdania są nieuszanowaniem i lekceważeniem publiczności.

Agnieszka Lisak