proza
W nie swoich spodniach

Tęsknię za tobą z każdym dniem
im dłużej tęsknię, tym lepiej wiem
to co zrobiłem, to była zbrodnia
- wróciłem z imprezy w nie swoich spodniach.
W krwi jak szalone pływały promile
a było ich wiele, a było ich tyle
że schody uciekały spod nóg
do kolan sięgał każdy próg.
Więc przyszedł ze mną Stach
by pomóc równo stanąć w drzwiach.
Niewinni niczym święci
dobrotliwi, uśmiechnięci
zadzwoniliśmy do drzwi
w drzwiach stanęłaś ty
sztorm hulał w twoich oczach
już nie byłaś tak urocza
już nie byłaś taka słodka
groźna puma zamiast kotka.
A potem dzień cały
gradowe burze szalały
pioruny waliły tu i tam
uciekł Stach, zostałem sam.
A do tego co za pech
w głowie stukot białych mew.
Były sztormy, nawałnice,
gradobicia, błyskawice
przetoczyło się tsunami,
w deszczu odeszłaś z walizkami.
I nastał spokój po burzy
taki spokój co serce nuży,
taka cisza co spać nie daje
i dom bez ciebie przestał być rajem.
I nastał spokój po burzy
taki spokój co serce nuży,
taka cisza co spać nie daje
i świat bez ciebie przestał być rajem.
Wiem, wiem
jestem świata tego złem
utrapieniem wszystkich pań
taki ze mnie zimny drań
jestem mdły,
jestem zły,
zepsuty do szpiku kości,
doprowadzam do furii, doprowadzam do złości,
jestem niczym skwar w upale
i tak dalej, i tak dalej…
Lecz nie odchodź moja kotko
proszę bardzo, proszę słodko.
powrót
email
Agnieszka Lisak Copyright © 2008-2013 All rights reserved