Home    Podaruj dokument    Współpraca    O mnie

Z historii dawnych haremów.

dawna fotografia, dawne zdjęcia, historia fotografii, blog historia, blog obyczajowy, blog historyczny, dawne zwyczaje, kobieta XIX wiek

Autorką poniższego tekstu jest p. Iwona Kienzler. Za nadesłanie tekstu dziękuję.

Muzułmanie do dziś w przeważającej większości praktykują wielożeństwo, a zwyczaj poligamii zapoczątkował sam prorok, Mahomet. Po bitwie pod Uhud w 625 roku, w której poległo wielu wyznawców Allacha, Mahomet nakazał tym, którzy pozostali przy życiu, by zawierali małżeństwa z wdowami po poległych, nawet jeżeli wcześniej byli już żonaci. Zgodnie z jego nakazem, każdy miał poślubić tak wiele kobiet, jak zdoła utrzymać. Później prorok ogłosił, iż każdy prawowierny muzułmanin powinien mieć do czterech żon, jeżeli oczywiście pozwala na to jego stan majątkowy. Stąd wniosek późniejszych interpretatorów Koranu, że mężczyzna wyznający islam, ma prawo mieć cztery żony i dowolną liczbę konkubin. Bardziej zamożni miewali po cztery żony oraz wiele konkubin, co z czasem prowadziło do powstania tzw. poligamii haremowej, a ilość kobiet w haremie świadczyła o jego wysokim statusie społecznym i zasobności portfela. Zdarzało się bowiem, że liczne haremy miewali zamożni starcy, których stan zdrowia i kondycja fizyczna nie pozwalały na korzystanie z uciech łoża, nawet z jedną kobietą.

Najliczniejsze haremy posiadali muzułmańscy władcy, w tym sułtani Imperium Osmańskiego. Słowo harem nie oznacza bynajmniej miejsca, w którym władca mógł do woli zaznawać rozkoszy łoża z jedną lub wieloma kobietami. Wręcz przeciwnie, harem znajdował się w każdym muzułmańskim domu, nawet jeżeli jego właściciel miał tylko jedną żonę. Goście przychodzący do takiego domu, byli przyjmowani w jego części zwanej selamlikiem, czyli pokojem powitań, natomiast harem to prywatna część domu, przeznaczona wyłącznie dla gospodarza i jego rodziny.

W pałacach muzułmańskich władców w tej części domu mieszkało tyle kobiet, że powstała konieczność wznoszenia odrębnych budynków, które mogłyby pomieścić taką ilość niewolnic. Żonami sułtana były muzułmanki, natomiast do haremu w charakterze niewolnic trafiały wyłącznie chrześcijanki lub żydówki, gdyż Koran zabraniał brania w niewolę muzułmanek. Haremy największych władców przypominały często odrębne miasto mieszczące się na terenie pałacu, mieszkało tam kilkaset osób, włącznie ze służbą i eunuchami. Ich nadzorcą był kizlaragasi, który był trzecią co do ważności, po wezyrze i najwyższym sędzią islamskim, osobą w imperium.

Najwyższą pozycję w haremie miała matka aktualnie panującego sułtana – valide sultan. Jako jedyna kobieta w państwie mogła wydawać polecenia wielkiemu wezyrowi. Poza tym miała wpływ na sułtana, który zasięgał jej rady nie tylko w kwestiach prywatnych, np. w sprawie wyboru żony, czy konkubiny, ale także w sprawach państwowych. Sułtan, jak każdy prawowierny muzułmanin mógł mieć „tylko” cztery żony, reszta kobiet w haremie była więc konkubinami. Małżonki sułtana otrzymywały tytuł kadin, ale po urodzeniu syna zmieniały go na haseki sultan, a w przypadku urodzenia córki – haseki kadin. W dynastiach osmańskich nie przestrzegano zasady dziedziczenia tronu zgodnie ze starszeństwem synów, która regulowała zasady następstwa tronu w dynastiach europejskich. Kolejnym władcą mógł być więc którykolwiek z męskich potomków sułtana, co rodziło rywalizację i konflikty wśród tych kobiet w haremie, którym dane było powić chłopca. Każda marzyła, by w przyszłości zostać valide sultan i cieszyć się władzą oraz niezależnością.

Niewolnice przed przyjęciem do haremu poddawano starannym badaniom, jednak ostateczną decyzję podejmowała matka panującego. Jeżeli dziewczyna przeszła pozytywnie wstępną selekcję, poddawano ją starannej edukacji: uczono ją zasad islamu, języka arabskiego i perskiego, kaligrafii, etykiety dworskiej i zapewne także ars amandi. W tym zamkniętym świecie haremu panowała sztywna hierarchia: na samym szczycie, jak wiadomo stała valide sultan – matka sułtana, potem jego cztery legalne żony i jego aktualne faworyty, czyli ulubione konkubiny, które aktualnie obdarzał swymi łaskami. O byciu żoną żadna z niewolnic nawet nie marzyła, ale faworytą sułtana mogła zostać każda, o ile oczywiście władca zwrócił na nią uwagę, a potem udało się jej zadowolić go w łożu.

Zgodnie z rygorystyczną etykietą niewolnicy nie było można odezwać się do władcy ani na niego spojrzeć. Kiedy wzrok sułtana łaskawie spoczął na jednej z niewolnic i spodobała się mu ona na tyle, że zechciał z nią spędzić noc, nie oznaczało to jednak sukcesu. Eunuch dyskretnie wyprowadzał ją z haremu, by nie wzbudzać zawiści innych kobiet. Potem wybranka sułtana była poddawana starannym i długotrwałym zabiegom: kąpieli, starannej depilacji, podczas której z ciała kobiety usuwano wszelkie zbędne włoski, starannie ją czesano, ubierano w piękne szaty, skrapiano wonnościami i prowadzono do sypialni władcy. Zabiegi te trwały dość długo i zdarzało się, że znużony władca usnął i jego wybranka jak niepyszna wracała do siebie, nie zdążywszy nawet popisać się swymi umiejętnościami w ars amandi. Niektórzy władcy mieli po kilkaset konkubin, więc niektóre z nich umierały jako dziewice, bo władca nawet nie zauważył ich istnienia.

Jeżeli któraś z niewolnic spędziła noc z sułtanem odnotowano ten fakt w stosownych księgach, bowiem niosło to ze sobą określone polityczno-finansowe konsekwencje. Faworyta mogła się cieszyć znacznie większymi przywilejami niż reszta kobiet w haremie, a niewolnica, zyskawszy łaski władcy, otrzymywała status kobiety wolnej – konkubiny.

Kobiety w haremie toczyły między sobą zażartą wojnę o miejsce w łożu panującego. O przyjaźni między nimi nie było mowy, często zdarzało się, że niegdysiejsza „przyjaciółka” dosypywała truciznę do potrawy kobiety, która cieszyła się jej zdaniem zbyt wielką przychylnością władcy. Nierzadko wyławiano ciała mieszkanek haremu z Bosforu.

Roksolana czyli Polka w haremie sułtana:

Sułtan Sulejman Wspaniały, znany również pod przydomkiem Prawodawca lub pod pseudonimem Muhibbi, potężny władca rządził krajem w latach 1520-1566 i zapisał się w historii Imperium Osmańskiego nie tylko jako wielki zdobywca, ale także jako reformator administracji, armii i finansów. Miał do swej dyspozycji harem, w którym mógł przebierać w najpiękniejszych kobietach, ale jego serce biło tylko dla jednej – Roksolany. Była ona poddaną polskiego króla, Zygmunta I Starego i przyszła na świat w 1505 lub 1506 roku jako córka popa w miejscowości Rohatyn, leżącej na południowych wschód od Lwowa, czyli na ziemiach ówczesnej Rzeczypospolitej. Biorąc pod uwagę dzisiejsze kryteria, należałoby ją uznać raczej za Ukrainkę, ale ponieważ w czasach, w jakich żyła, pojęcie narodowości w znaczeniu, w jakim funkcjonuje obecnie, nie istniało, a stosunku do ludności zajmujących tereny dzisiejszej Ukrainy używano określenia Rusini, możemy ją uznać za Polkę. Tureccy przewodnicy oprowadzający po pałacu sułtana opowiadają o Roksolanie, ukochanej Sulejmana Wspaniałego, jako o Polce, która zdobyła serce muzułmańskiego władcy. Bohaterka naszej opowieści na chrzcie otrzymała imię Aleksandra lub Anastazja Lisowska, natomiast jej imię Roksolana, pod którym jest znana w historii, pojawiło się w literaturze francuskiej i włoskiej i oznaczało jej pochodzenie z Rusi. Występowało w formach Roxolana, Roxolane, Roxelane, Rosanna, la Rossa. W haremie nadano jej zupełnie inne imię Churrem, które można przetłumaczyć jako Radosna, Pogodna lub Kwitnąca, nazywano ją także Różą Kipczaku, co wskazuje na jej ukraińskie korzenie.

Dziewczyna do sułtańskiego haremu trafiła jak wiele innych dziewcząt w tych czasach –została wzięta w jasyr podczas jednego z licznych najazdów Tatarów na słabo chronione ziemie wschodnie. Razem z innymi niewolnicami i niewolnikami, wystawiono ją na sprzedaż na targu w Stambule. Prawo Imperium Osmańskiego uznawało niewolnictwo chrześcijan i żydów, a innowierców brano w jasyr, głównie na Bałkanach. W 1329 roku sułtan Orhana ogłosił edykt o zorganizowaniu elitarnych oddziałów piechoty, na mocy którego co piąty chrześcijański chłopiec (niemowlę lub dziecko w wieku do 10 lat), schwytany do niewoli w trakcie wypraw wojennych, bądź zabrany z ziem należących do Turcji, ma być oddany na wychowanie muzułmanom, którzy mieli obowiązek wychować go na prawowiernego muzułmanina oraz wykształcić w nim fanatyzm religijny, ślepe posłuszeństwo i przywiązanie do Imperium Osmańskiego. Później chłopców wcielano do janczarów – elitarnej jednostki piechoty, która odegrała kluczową rolę w podbojach imperium. Na targach niewolników kupowano też młodych chłopców, których oczywiście po nawróceniu na islam i odpowiednim przeszkoleniu, wcielano do osobistej gwardii władcy imperium.

Roksolanę nabył Ibrahim Pasza, przyjaciel samego sułtana Sulejmana I Wspaniałego. Dziewczyna nie zabawiła długo w domu Ibrahima, bowiem jej nowy właściciel postanowił sprezentować ją władcy, w podzięce za otrzymane łaski. W ten sposób trafiła do tureckiego haremu, stając się jedną z 300 niewolnic sułtana.

Nie wiemy, jakich zabiegów dokonała Roksolana, by zwrócić na siebie uwagę Sulejmana Wspaniałego. Z pewnością jej uroda odegrała w tym przypadku pewną rolę, ale w haremie sułtańskim brzydkich kobiet nie było, więc ładna buzia i zgrabna figura nie były najważniejsze. Dokonała prawdziwego cudu, skoro władca zauważył ją pośród 300 kobiet, które miał do swojej dyspozycji. Roksolana zdobyła serce sułtana na zawsze. Co więcej, dokonała prawdziwego cudu, awansując z niewolnicy na żonę Sulejmana. Z pewnością jej atutem była inteligencja, którą wkrótce miała okazję wykorzystać, bowiem sułtan dopuścił ją nawet do udziału we władzy. Pochlebcy, których w otoczeniu sułtana nie brakowało nazywali ją Bóstwem Lechistanu lub Uśmiechniętą Sułtanką – Hürren Sultan, ale obok pochlebców byli i tacy, którzy jej nienawidzili. Rozpowszechniano pogłoski, jakoby Roksolana parała się czarami i to właśnie czarnej magii zawdzięczała swój sukces. Co ciekawe, właśnie taką wersję wydarzeń przedstawia Samuel Twardowski, poeta i dyplomata polski, w ostatniej części Przeważnej legacyi, poematu epickiego  zawierającego relację z misji dyplomatycznej Krzysztofa Zbaraskiego do Stambułu, z którą posłał go nad Bosfor polski monarcha – Zygmunt III Waza. Według poety, kobieta uciekła się nawet do czarów, by obudzić miłość w starzejącym się sułtanie. Nieszczęsny władca pragnął tylko Roksolany, ta jednak oświadczyła, że co prawda wcześniej oddała mu swe dziewictwo, ale jako prawowierna chrześcijanka nie może nadal żyć w grzechu, dlatego resztę życia postanowiła spędzić samotnie, w cnocie, oddając się nabożnym modłom. Wówczas Sulejmanowi nie pozostawało nic innego jak pojąć ją za żonę. Nasz poeta potraktował opowieść o ukochanej sułtana jako historyjkę dydaktyczną, traktując naszą bohaterkę jako przykład zgubnego wpływu na ród męski namiętności, wzbudzonej przez niewiastę. Według Twardowskiego Roksolana powinna znaleźć się w jednym szeregu z innymi niewiastami, które wykorzystały mężczyzn, z biblijną Dalilą, Heleną trojańską i Kleopatrą na czele. Wbrew twierdzeniom poety, Sulejman, nie był żadnym zramolałym staruchem, którego pobudzać do miłosnych ekscesów mogły jedynie jakieś tajemne mikstury, był bowiem od swej wybranki starszy o jedenaście lat, a w chwili gdy ją poślubił liczył sobie trzydzieści sześć lat.

Roksolana urodziła swemu panu i władcy czworo dzieci: jedną córkę oraz trzech synów. Po narodzinach pierwszego z nich, Abdullaha, który był drugim dzieckiem pary, jej pozycja znacząco wzrosła. Sułtan w 1530 roku pojął ją za żonę wyprawiając wspaniałą uroczystość.

Ten awans nie wystarczył pięknej Roksolanie, której marzyło się, by na tronie w przyszłości zasiadł jej syn, a nie Mustafa, syn pierwszej żony Sulejmana, Gülbahar. Zapewniając władzę swemu potomkowi, kobieta jednocześnie walczyła o jego życie, gdyż nowy sułtan obejmując panowanie, zwykle skutecznie pozbywał się swoich przyrodnich braci, co było akceptowane jako środek zapobiegający sporom i wybuchowi wojny domowej. Jednak matka Mustafy postanowiła walczyć o prawa swego dziecka, pewnego dnia po prostu napadła na Roksolanę, pobiła ją, wyszarpała za włosy i podrapała jej twarz. Wówczas nasza bohaterka zamknęła się w swoich komnatach i odmówiła wszelkich spotkań z sułtanem. Igrała z ogniem, kobiety, które odmawiały władcy swych wdzięków, zazwyczaj czekała śmierć, ale ona postawiła wszystko na jedną kartę i o dziwo wygrała. Sulejman bez najmniejszego sprzeciwu zgodził się uznać ją za pierwszą żonę i przyznał jej współudział we władzy. Pozbyła się z dworu Mustafy, który został gubernatorem Manisy i razem ze swoją matką opuścił Stambuł.

Roksolana postanowiła usunąć z otoczenia władcy potencjalne konkurentki, które w przyszłości mogłyby zagrozić jej pozycji. Na jej rozkaz najpiękniejsze sułtańskie niewolnice wydano za baszów, a inne zostały wyzwolone. Jej mąż dał jej w tej kwestii wolną rękę, a on sam, jak na prawdziwego wojownika o władzę przystało,  ciągle prowadził wojny i często wyjeżdżał ze stolicy. Kiedy Roksolana poczuła się pewnie, postanowiła pozbyć się ze swego otoczenia wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób zagrażali jej pozycji. Jako pierwszy głowę położył wezyr Ibrahim, doradca i przyjaciel sułtana, który miał na niego wielki wpływ, zagrażając w ten sposób jego małżonce. Na nic zdały się wygłaszane przez wezyra zapewnienia o jego lojalności, ambitna kobieta doprowadziła do jego śmierci. Kolejnym krokiem było ostateczne pozbycie się Mustafy, potencjalnego następcy tronu. Na jej polecenie nieznany z imienia wprawny fałszerz sfabrykował list, w którym syn Sulejmana zwracał się z prośbą do szacha perskiego o pomoc w zorganizowaniu spisku na aktualnie panującego sułtana. List oczywiście trafił w ręce władcy, a Mustafa zapłacił za domniemany spisek życiem i w 1533 roku zginął uduszony przez kata.

Roksolana i sułtan przeżyli wspólnie ponad trzydzieści lat. Łączyła ich nie tylko prawdziwa miłość i niewątpliwa fascynacja erotyczna, ale również zamiłowanie do sztuki i poezji. Dowodem uczucia, jakim obdarzał swą żonę Sulejman są przepiękne wiersze, jakie pisał dla niej, które potem czytano w całej Europie. W jednym z nich czytamy: „Stałem się panem świata żebrząc u drzwi  Twoich.  I choćby świat się rozszalał  jak spienione morze – nie podniosę żagli, okręt twojej miłości  jest mi kotwicą…” Jego żona zapisała się także w historii Turcji jako fundatorka licznych meczetów, klasztorów i szkół koranicznych. Ukochanym dzieckiem sułtana była najstarsza córka jego i Roksolany – Mihrimah.

Żona sułtana nie zapomniała też o kraju, z którego się wywodziła i to właśnie jej staraniom Rzeczpospolita zawdzięcza pokojowe stosunki z Imperium Osmańskim, choć do wojny z sułtanem nakłaniał Zygmunta Starego, a potem Zygmunta Augusta zarówno cesarz, jak i papież. Świadczy o tym jej korespondencja prowadzona zarówno z królową Boną, jak i z ostatnim Jagiellonem na tronie Polski. W jednym z listów skierowanych do Izabeli Jagiellonki, zapewniała ją o swym oparciu i przyjaźni, prosząc jednocześnie, by w przypadku jakichkolwiek kłopotów zwracała się po pomoc właśnie do niej. Wspomniany wcześniej Twardowski nawet uznał ją za … powinowatą lub krewną Jagiellonów, czym  motywował jej przyjazny stosunek do władców z tej dynastii. Poetę zmyliło zapewne symboliczne nazewnictwo stosowane w korespondencji, kiedy nazywano ją siostrą, a jej męża, sułtana, bratem króla Polski.

Roksolana zmarła 15 kwietnia 1558 roku w Stambule, nie doczekawszy dnia, w którym jeden z jej synów obejmie władzę w imperium. Jej najstarszy syn Abdullah zmarł w dzieciństwie, trzej następni Selim, Bajezid i Dżihangir dożyli wieku dorosłego, ale Dżihangir zginął na wojnie, a Bajezid został stracony w 1562 roku. Władzę objął Selim, najmniej utalentowany z całego rodzeństwa, czego dowiódł rządząc imperium. Zapisał się w historii jako jeden z najgorszych sułtanów, zyskując mało chwalebny przydomek MestPijak

Sulejman wspaniały zmarł osiem lat po śmierci Roksolany, ale do końca swych dni wspominał swą Różę Kipczaku i nigdy nie pokochał już żadnej kobiety…

Tekst został napisany na podstawie książki Iwony Kienzler „Polki na tronach Europy”, która ukaże się na rynku jako pierwszy tom serii „Historia z alkowy”.

dawna fotografia, dawne zdjęcia, historia fotografii, blog historia, blog obyczajowy, blog historyczny, dawne zwyczaje, kobieta XIX wiek

Agnieszka Lisak