Home    Podaruj dokument    Współpraca    O mnie

Zobacz, jak upiąć modną fryzurę.

Na początku XX wieku w modzie były duże fryzury, z kokiem na czubku głowy. A do tego, jakby powiedziała Magdalena Samozwaniec, wałek grzywki opadający zalotnie na czoło. Tak jak na poniższych zdjęciach.

dawna fotografia, dawne zdjęcia, historia fotografii, blog historia, blog obyczajowy, blog historyczny, dawne zwyczaje, kobieta XIX wiekdawna fotografia, dawne zdjęcia, historia fotografii, blog historia, blog obyczajowy, blog historyczny, dawne zwyczaje, kobieta XIX wiek

Im wyższy był status społeczny kobiety i im poważniejsza okazja, tym fryzura była bardziej okazała. Dla nadania objętości włosy od środka mocno tapirowano. Nie bez znaczenia była także ich długość.

Czasami dodatkowo kładziono pod spód dla wypchania tak zwany „postiche” czyli pukiel cudzych włosów. H. Duninówna wspomina, że była to „cudza, obca, włosiana rzecz”, od której pocił się cały przód czaszki. „Postiche” można było nabyć w zakładach fryzjerskich i tak zwanych „składach włosów”.

Także w XIX wieku poprawiano fryzury cudzymi puklami. Jedna z gazet z 1870 roku donosi, że we Francji handel włosami kobiecymi przybrał niesłychane rozmiary, a obroty liczone są w milionach franków. Wartość sprzedawanego towaru uzależniona jest od ich długości oraz koloru. Najdroższe są włosy blond i siwe. Artykuł wprawdzie dotyczy Francji, można jednak podejrzewać, że w naszym kraju handel tym produktem przedstawiał się podobnie.

Konstrukcja na głowie zrobiona z własnych, sięgających pasa, a do tego cudzych włosów nie była lekka. Za każdym pochyleniem fryzura przymocowana spinkami boleśnie przechylała się to na prawo, to na lewo. By utrzymać ją na właściwym miejscu należało głowę trzymać nieruchomo. Autorka wspomnień jako dziewczynka marzyła o tym, by w końcu rozpleść dziecięce warkocze i uczesać włosy do góry jak prawdziwa kobieta. Gdy po raz pierwszy pozwolono jej wystąpić na balu we fryzurze dla dorosłych, niestety nie podołała wyzwaniu. – Z przerażeniem zauważyła podczas tańca, że konstrukcja na głowie rusza się.

„Za każdym pochyleniem, każdym obrotem głowy – wszystko zjeżdża, najwyraźniej zjeżdża – to ku prawej, to ku lewej stronie. Nie można po prostu mrugnąć okiem. (…) Obie ręce machinalnie podniosłam ku głowie i stałam tak na środku salonu, przerażona, skamieniała, ku zdumieniu wszystkich. Moje (…) misterne gniazdo włosów, umocowane dziesiątkami szpilek i szpileczek, grzybków i grzebyczków – zsunęło się nagle, gwałtownie i bardzo widocznie ku lewej stronie. (…) Nie wiem już jak, nie wiem kiedy, chyba w jednej chwili znalazłam się poza salonem, w pokoju przeznaczonym na garderobę pań. Gwałtownymi szarpnięciami wyrywać zaczęłam z kunsztownej koafitury dziesiątki szpilek, setki szpilek, rzucać je na podłogę, na toaletę, na taboret, na dywan. Padł po chwili mocowania się fatalny, przepocony „postiche” z cudzych włosów, kopnęłam go w pogardzie czubkiem pantofelka.”

Poniżej zdjęcie dziewczynki z dopiętymi włosami, w fryzurze typowej dla początku XX wieku.

Poniżej instrukcja na upięcie modnej fryzury z początku XX wieku.

***

Powyższy tekst jest częściowo fragmentem mojej książki pt. „Życie towarzyskie w XIX wieku”.

Agnieszka Lisak