Home    Podaruj dokument    Współpraca    O mnie

Powrócę Nusieńko do Ciebie i Zbysia – powrócę! Odnalezione listy katyńskie.

Realizując program stypendialny na rzecz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego pn. Kultura w sieci pozwalam sobie zamieścić niniejszy wpis. Powstał on na podstawie dostarczonych przez rodzinę listów zamordowanego w Charkowie Romana Siekańskiego (tzw. listów katyńskich).

***

W Katyniu, Charkowie, Kalininie… ginęli nie tylko zawodowi wojskowi, ale także cywile: nauczyciele, sędziowie, architekci, adwokaci…, którzy w 1939 r. zostali powołani do służby w ramach rezerwy. Masowe egzekucje były ciosem w serce polskiej inteligencji. Roman Siekański (ur. w 1907 r.) także należał do tej grupy. Z zawodu był nauczycielem, pracował w szkołach w Żarnowcu, Słaboszowie, Kozłowie, Bydlinie. Miał zaledwie 32 lata.

***

Sierpień 1939 r. był piękny. Niby ciągle mówiono o wojnie, ale nadzieja tliła się do końca. Wielu zakładało, że „Hitler się nie odważy”, że „Polska ma potężnych sojuszników”, więc nic złego nie może się stać. Jak wspomina żona zamordowanego w Charkowie Romana Siekńskiego – Janina: „byliśmy młodzi, szczęśliwi, pełni zapału i chęci do pracy. Życie uśmiechało się do nas wszystkimi urokami.” I oto przyszła karta mobilizacyjna, a wraz z nią nakaz stawienia się dnia 31.08.1939 r. w Jędrzejowie (R. Siekański został wcielony do 4 Pułku Piechoty Legionów 2 Kieleckiej Dywizji). W wyznaczonym dniu o 6 rano pożegnał się z żoną i dwuletnim synkiem, mówiąc.

– Opiekuj się mamą.

Z Bydlina, w którym mieszkał, odjechał na motocyklu i ten obraz żona zachowała do końca życia. „Pożegnaliśmy się z rozpaczą w sercu, ale przecież i nadzieją, że powróci z wojny, a my przetrwamy. Gdy zniknął za zakrętem szosy, ani na chwilę nie dopuszczałam myśli, że ostatni raz Go widzę…”

***

Pierwszą kartkę żona wraz z dwuletnim synkiem otrzymała w grudniu 1939 r. (pisaną 29.11.1939 r.), była niczym świąteczny prezent. Czytamy w niej:

Najukochańsza Januśko i Zbyszeńku!

Żyję, jestem zdrów. Całymi dniami i każdej nocy myślę o Was Najukochańsi i tęsknię za Tobą Januśko i Zbysiem. Martwię się o Was, gdzie jesteście, czyś zdrowa, czy Synek zdrowy, jak sobie dajesz radę. Proszę Cię bardzo napisz mi o wszystkich swoich smutkach. Czy pracujesz w szkole? A co robi Zbyś? – Czy mię pamięta? Proszę Cię o fotografię Twoją i Zbysia. O Twoim bracie Stasiu miałem dobre wiadomości. Pozostaj Januś zdrowa, bądź silną i dzielną. Całuję Cię i Synka bardzo mocno, dużo razy. Przesyłam pozdrowienia dla Rodziców, Rodzeństwa i znajomych. Czekaj cierpliwie na mój przyjazd. – Twój Roman.

***

Kolejna kartka otrzymana ze Starobielska nosiła datę 23.02.1940 r.

Najdroższa moja Nusieńko i Zbyszku!

Jestem bardzo, bardzo szczęśliwy otrzymałem 10.II. Twój list z fotografią i 2.II pierwszą kartkę. Ile przeżyłem wzruszeń i przy pierwszym liście to trudno wypisać, opowiem Ci Januś, gdy już do Ciebie wrócę. Dziękowałem Matce Pocieszenia gorąco, bo Ona to jedynie sprawiła, że żyję i że Was ma w swojej opiece. Trudno mi było Nusieńko zaraz Ci odpisać, a i dziś nie wiem, czy ten list otrzymasz, częstych wiadomości nie oczekuj. Stale o Was myślę i widzę Was. Fotografie wszystkie mam z domu zabrałem. Z St..ką rozstałem się 28.IX.39 r. ja udałem się do T… a ją wzięto gdzie indziej. Pieniądze (zł) mam, chciałem Ci przesłać, ale nie mogę. Od Zenka otrzymałem kartkę 21.II pisał z Miechowa, od Ciebie list otrzymał, jakże się cieszę, że wszyscy zdrowi. Widzisz jaką Ty jesteś dzielną, tyle przeżyłaś! Niusieńsko nie upadaj, wytrwaj, a ja potrafię Ci to swoją miłością odpłacić! Kochanym Rodzicom dziękuję za okazaną pomoc. I…ice także. Janka proszę, by się dowiedział i za wszelką cenę napisał na mój adres wiadomość o żonie p. Świerczewskiego inż. … z Tarnowa ul. Mościckiego 402, żyje martwi się brakiem wiadomości. Jestem zdrów, spodziewam się wyjazdu w Wasze strony, ale kiedy to nastąpi? Całuję Cię Niusieńko i Zbysiunia bardzo mocno i jeszcze raz pragnę, byś się nie martwiła. Wszystkim przesyłam ucałowania. Roman

***

W marcu 1940 r. coś się zmienia, oto władze pozwalają pisać do bliskich normalne listy, a nie krótkie kartki. Czyżby chodziło o danie możliwości swobodnej wypowiedzi i dzięki temu jeszcze lepszą inwigilację rodzin? Dnia 21.03.1940 r. Roman Siekański napisał ze Starobielska swój ostatni list, dłuższy niż poprzednio, czuły, wylewny. Nie wiedział, że jego los jest już przesądzony, bo oto 05.03.1940 r. Stalin podpisał rozkaz masowej eksterminacji. Egzekucja była tylko kwestią czasu.

W liście czytamy:

Najukochańsza Nusieńko i Zbyszku!

Z każdym dniem jest mi coraz bardziej tęskno za Wami. Ciężko żyć, bo wiem, że potrzebujecie opieki, że się Nusieńko martwisz. Zbyś u Dziadziunia i Babci dobrze się czuje, ale pamiętam, że najlepiej bawił się w swoim domu, to też wyobrażam sobie ile Ty Nusieńko umordujesz się przy nim. Nie ma chwili, abym o Was nie myślał. Dziś pierwszy dzień wiosny, cieszę się, że będzie Wam cieplej, a może i bliżej już do tego pięknego dnia kiedy do Was powrócę. Jestem pełen wiary i nadziei, że nasza rozłąka już się niedługo skończy. Powrócę Nusieńko do Ciebie i Zbysia – powrócę! Jestem zdrów, a Matka Pocieszenia dopomoże, modlę się codziennie o siły dla Ciebie Nusieńko i zdrowie dla wszystkich. Kartkę z 18.I otrzymałem 2.III, a teraz wyczekuję na świeże wiadomości, bo przecież już minęło 2 miesiące i to najstroższej zimy (?) Pisałem poprzednio list i włożyłem rysunek mojej głowy. Ciekawym czy dojdzie. Piszę tylko do Ciebie i to tak często, jak tylko mogę najczęściej. Ciebie zaś proszę napisz do moich Rodziców i pociesz ich. Zenek pisał, że Mamusia często płacze. Zbysiu pamiętaj, pilnuj żeby Twoja Mateńka nie płakała, pocałuj Ją w rączkę i w buzię i mów nie płać Mamuśka, ja Cię obronię. O mieszkanie się nie martw, ocaleje to dobrze, o sobie tylko myślcie. Tobie Mamusiu i Ojcze dziękuję za opiekę, a Inkę i Marysię pozdrawiam. Całuję Was dużo, dużo razy. Twój zawsze Roman.

Kliknij, aby zmienić format.

***

Dnia 12.05.1940 r. Janina Siekańska napisała z Bydlina kartkę do męża. Po jakimś czasie korespondencja wróciła z adnotacją „retour” (zwrot). Nie było komu jej doręczyć. – Właśnie w tym dniu miał miejsce ostatni transport śmierci z obozu w Starobielsku do miejsca stracenia w Charkowie.

Najdroższy mój Romuśku! Po otrzymaniu trzeciej karty od Ciebie z 21.III wysłałam wiadomość 10 V, ale przez zapomnienie nie nakleiłam drugiego znaczka, nie wiem, czy dojdzie. Piszę więc zaraz następną. Kochany, Jedyny mój! Czekaj cierpliwie na zmiany, na radosny dzień powrotu i myśl i dbaj o swoje zdrowie i siły, a o nas się nie martw. Matka Pocieszenia daje nam zdrowie. Zbyś i ja nigdy tacy zdrowi nie byliśmy, jak teraz. Zahartowalim się, stałam się samodzielniejszą, a Zbyszuś choć zam(ieszkał) u dziadziów doskonale sobie radzi. Wygląda b. dobrze. Pisała Helusia, która znów odwiedziła ich, że jeżeli nadzwyczajnie rozwinięty fizycznie i umysłowo. Czy wiesz Romuśku, że on po św. Wielk(anocnych) wcale do Bydlina wracać nie chciał, tylko chciał żeby Mamusia z nim została u Dziadziów. Teraz z Zbysieńskiem jest dużo mniej kłopotu, bo jest już Romuśku duży. Dziś Zielone Świątki. Tak mi tęskno za Wami Najdrożsi za Tobą i Zbysiem, ale mam głęboką wiarę i nadzieję, że znów nadejdą dla nas te najszczęśliwsze dni, kiedy będziemy razem. List z rysunkiem Twojej Romuś głowy nie nadszedł. Bardzo mi żal, jeśli zginął. Ale może jeszcze nadejdzie? Do Rodziców, do K… piszę Romusiu zawsze (zaraz?) natychmiast po otrzymaniu wiadomości od Ciebie. Staś jest już od 25 IV w domu, po 3 mies. nieobecności wraca szybko do równowagi, jest zdrów. Polecam Cię Romuśku nadal opiece Matki Pocieszenia i całuję Cię dużo, dużo razy od siebie, Zbynia i wszystkich naszych Twoja zawsze Niunia.

***

Dnia 12.12.1940 r. Janina Siekańska wysłała do męża z Bydlina kolejną kartkę. Ta także wróciła z adnotacją „retour”.

Najdroższy Romku! Ostatnią wiadomość od Ciebie miałam z 21 III z Starobielska. Moje listy tam kierowane zostały później zwrócone. Jeżeli dotrze do Ciebie ta wiadomość, to wiedz Najdroższy, że zawsze i stale coraz z większą tęsknotą czekamy na Ciebie oboje ze Zbysiem. O nas się nie martw. Jesteśmy od wakacji ze Zbysiem w Bydlinie w naszym mieszkaniu. Staś pamięta o nas, pomaga nam, a i z domu otrzymuję pomoc w naturze. Zbyś zdrowy, kochany, mądry. Codziennie rozważamy oboje, jak to będzie, gdy Tatuś wróci i cieszymy się na tą chwilę. Trzymamy się i krzepimy nadzieją. Ot Ty Najdroższy pamiętaj, że jak długo czekać trzeba będzie, to trudno, ale Ty do nas powrócisz i będziemy szczęśliwi jak dawniej. Najserdeczniej całujemy Cię. Janka. Zbyś.

***

Poniżej Roman Siekański, żona Janina i syn Zbigniew. Zdjęcie wykonane zapewne latem 1939 r. Jeszcze tacy młodzi, szczęśliwi, nic nieprzeczuwający.

***

W 2007 r. Minister Obrony Narodowej mianował pośmiertnie porucznika Romana Siekańskiego na stopień kapitana Wojska Polskiego.

***

Składam podziękowania p. Zbigniewowi Siekańskiemu synowi zamordowanego w Charkowie Romana za udostępnienie rodzinnych pamiątek, bez których niniejszy wpis by nie powstał.

Agnieszka Lisak