Home    Podaruj dokument    Współpraca    O mnie

Szanujący się zakład fotograficzny w XIX wieku.

Realizując program stypendialny na rzecz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego pn. Kultura w sieci, pozwalam sobie zamieścić poniższy wpis.

***

W 1839 r. Ludwik Daguerre (zwany ojcem fotografii) ogłosił metodę „malowania światłem” na miedzianych płytkach pokrytych srebrem. Technika ta od jego nazwiska nazwana została dagerotypem i dała początek fotografii. Wieści z Francji docierały do naszego kraju mniej więcej z dwutygodniowym opóźnieniem. Już 20.01.1839 r. Kurier Warszawski (nr 19) donosił o tym niecodziennym odkryciu.

Z uwagi na zbyt długi czas naświetlania, wynoszący od 3 do 12 minut dagerotypia na początku nie nadawała się do „zdejmowania portretów” osób żywych. Pozostawała więc raczej w sferze ekscentrycznych zabaw z techniką połączonych z utrwalaniem krajobrazów i wnętrz. W Warszawie interesowały się nią osoby o takich zawodach jak: inżynier, profesor nauk przyrodniczych, chemik, fizyk, astronom…

Aż w końcu nastąpił przełom. W kwietniu 1842 roku Maurycy Scholtz ogłosił w Kurierze Warszawskim (nr 107, nazwisko zapisane w reklamie z błędem), że od następnego miesiąca rozpoczyna „zdejmowanie portretów”.

W tym czasie Maurycy Scholtz nie posiadał jeszcze własnego zakładu fotograficznego. Świadczy o tym jego późniejsze ogłoszenie  z Kuriera Warszawskiego z 1842 r. (nr 131), w którym informuje, że każdego, kto chciałby zapoznać się z metodą Daguerra, może zaprosić do siebie do domu, celem jej pokazania. W dodatku „zdejmowanie portretów odbywa w ogrodzie przy pałacu Namiestnikowskim”. Osoby pragnące „mieć swój portret oddagerotypowany potrzebują siedzieć tylko przez pół minuty”, a przy pogodnym „niebie nie więcej jak 15 sekund, a nawet mniej”.

Tak oto – jak zauważyła Wanda Mossakowska w swojej książce poświęconej historii fotografii – w Warszawie kończyła się faza eksperymentów, a rozpoczynał pierwszy etap powstawania nowego zawodu dagerotypisty, potem fotografa.

Poniżej uliczny fotograf i jego przenośny zakład na kółkach. (domena publiczna)

Poniżej kolejny uliczny fotograf. (Muzeum Historii Fotografii w Krakowie)

Na zdjęciu poniżej proponuję zwrócić uwagę na odłożony na ziemię cylinder. W XIX wieku w każdej, choćby najbardziej niesprzyjającej sytuacji elegancki mężczyzna musiał mieć ze sobą nakrycie głowy (poza własnym mieszkaniem).

W lecie 1842 r. Kurier Warszawski donosił o innym wytwórcy „świetlnych obrazów” Antoninie Wysockim, który działał w ogrodzie obok „zakładu wód mineralnych sztucznych”. W innych numerach tej samej gazety czytamy o osobach dagerotypujących w ogródku na dziedzińcu domu Dmuszewskiego, na balkonie drugiego piętra hotelu… Jak więc widać, pierwsi dagerotypiści pracowali pod gołym niebem. „Zdejmowanie portretów” wymagało bowiem mocnego oświetlenia. Nie można wykluczyć, że także poczucie niepewności zawodowej wstrzymywało ich przed otwieraniem zakładów z prawdziwego zdarzenia. Z drugiej jednak strony trzeba było jakoś wychodzić frontem do klienta. Analiza późniejszych reklam, wskazuje na to, że „publiczność” zachęcano do składania zamówień w: domu, hotelu, fabryce srebra… Czytamy też o wystawianiu swoich prac do obejrzenia w sklepie galanteryjnym i składzie rycin.

Założycielem pierwszego stałego zakładu dagerotypowego w Warszawie był Karol Beyer, co miało miejsce w 1845 r. (W. Mossakowska „Początki fotografii w Warszawie 1839 – 1863″, Warszawa 1994 r., T. I., s. 44). Za nim zaczęły powstawać następne.

SZANUJĄCY SIĘ ZAKŁAD „ZDEJMOWANIA ŚWIATŁOWYCH PORTRETÓW” POWINIEN BYŁ MIEĆ

Usługę dagerotypowania i same dagerotypy, co oczywiste; a później usługę fotografowania i fotografie. (poniżej domena publiczna)

Dagerotypy, jak już wcześniej wspomniano, powstawały na metalowych płytkach, które należało zabezpieczyć przed utlenieniem (na dagerotypie powyżej widoczne są po lewej stronie ślady utleniania). Z tego też powodu przykrywano je szybką. W konsekwencji – z uwagi na grubość – nie nadawały się one do wkładania do tradycyjnych albumów. Przechowywano je w specjalnych klaserach lub ozdobnych ramach, będących w ofercie zakładów.

Poniżej dagerotyp ze zbiorów Muzeum Ludwig w KoloniI ok. 1845 r.

Poniżej Muzeum Sztuki i Handlu w Hamburgu 1840 r.

Poniżej domena publiczna.

Poniżej Muzeum Fotografii WestLicht w Austrii.

Poniżej Muzeum Ludwig w Kolonii.

***

Dagerotypy mogły być także sprzedawane w eleganckich ramkach. W 1847 r. w Kurierze Warszawskim (nr 146) Karol Beyer chwalił się, że właśnie takie sprowadził z zagranicy.

Poniżej dagerotyp w ramce. (norweska domena publiczna)

Poniżej dagerotyp w zamykanej ramce. (norweska domena publiczna)

Poniżej dagerotyp z 1853 r. (Muzeum Ludwig w Kolonii)

Poniżej dagerotyp pośmiertny – kolor ramki nie jest przypadkowy, 1845 r. Ze zbiorów Narodowego Centrum Audiowizualnego w Luxemburgu.

Porządny zakład dbał o satysfakcję klienta, miał więc w swojej ofercie opcję kolorowania. Czasem ograniczało się ono do zaznaczenia ust, policzków, czy też kosztownej biżuterii.

Poniżej dagerotyp z ok. 1853 r. (norweska domena publiczna)

Poniżej fotografia ręcznie kolorowana. (Muzeum Historii Fotografii w Krakowie)

Poniżej ogłoszenie wędrownego dagerotypisty dotyczące usługi kolorowania zamieszczone w Kurierze Warszawskim z 1845 r. (nr 170).

Na marginesie należy dodać, że w najwcześniejszej fazie dominowali dagerotypiści wędrowni, którzy po przyjeździe informowali na łamach gazet, że oto na chwilę otwarli swój zakład to tu, to tam. Poniżej informacja dziennikarska z Kuriera Warszawskiego z 1857 r. (nr 240)

***

Niektóre zakłady miały też ofertę „specjalną” tj. sprzedawane spod lady sceny erotyczne dla panów. Zachowało się ich bardzo wiele. Z uwagi na charakter wpisu, który jest realizowany w ramach stypendium, autorka pozwala sobie na zamieszczenie sceny o bardzo umiarkowanej treści.

Dagerotyp ze zbiorów Muzeum Ludwig w Kolonii.

***

W 1838 r. angielski uczony Karol Wheatstone zaprezentował skonstruowany przez siebie stereoskop, dający możliwość oglądania scen ze złudzeniem trójwymiarowości. Początkowo materiałem do takich prezentacji były rysunki, natomiast po wynalezieniu techniki „malowania światłem” dagerotypy, później fotografie. Od lat pięćdziesiątych XIX wieku następował ciągły rozwój stereoskopii, a oglądanie trójwymiarowych portretów i scen było popularną rozrywką podczas spotkań towarzyskich. Tak więc w szanującym się zakładzie nie mogło zabraknąć stereoskopów wraz ze specjalnymi fotografiami.

Poniżej fotografia przeznaczona do oglądania przez stereoskop. (domena publiczna)

Poniżej kobieta oglądająca fotografię przez stereoskop.

Kliknij, aby powiększyć.

Poniżej przeglądarka stereoskopowa z ok. 1901 – 1914. (Muzeum Historii Fotografii w Krakowie)

Poniżej dagerotyp przeznaczony do oglądania przez stereoskop z 1856 r. (Muzeum Ludwig w Kolonii)

Poniżej ten sam dagerotyp wraz z urządzeniem do oglądania.

Poniżej zestaw z ok. 1845 r. (Wien Muzeum w Austrii)

Zdjęcia stereoskopowe sprowadzano z zagranicy lub wykonywano na miejscu. Karol Beyer zauważył, że wraz z urządzeniem do oglądania są one zbyt drogim produktem, by mogły być sprzedawane powszechnie. Z tego też powodu zaczął oferować ich wypożyczanie. Poniżej fragment ogłoszenia z Kuriera Warszawskim z 1857 r. (nr 338).

***

Niektóre zakłady fotograficzne miały w swojej ofercie usługę polegającą na nanoszeniu fotografii na szkło, porcelanę, emalię. Poniżej dzbanek pochodzący z serwisu kawowego powstałego zapewne na zamówienie osób przedstawianych na fotografiach. (Dom Aukcyjny Ostoya w Warszawie, dziękuję za udostepnienie)


Agnieszka Lisak