Home    Podaruj dokument    Współpraca    O mnie

Przejrzyj dawne plakaty zapraszające na bale. Zobacz, jak kiedyś bawiono się w czasie karnawału.

Tadeusz Żeleński – Boy wspomina, że w XIX wieku szał tańca w miastach był umiejscowiony w czasie, bawiono się w okresie sześciu do ośmiu tygodni karnawału. Ale za to z jaką intensywnością!Tańczyli wszyscy, bez mała co dzień i w dodatku do białego rana. Posiadano zdecydowanie lepszą kondycję niż dziś. Ewa Felińska opisuje, jak to na jednym z balów prywatnych trzeba było rano pozasłaniać okiennice „aby dzień w okna nie zaglądał i tańców nie przerywał. Dopiero kiedy słońce gwałtem cisnąć się zaczęło, rozjechaliśmy się do domów.” Z tego też powodu na porządnych imprezach w cenę biletów wliczona była nie tylko kolacja, ale i śniadanie. Część dam uciekała z sali przed brzaskiem, bojąc pokazać się panom ze zmęczoną twarzą. Inne o idealnej cerze, która nie wymagała poprawek, co najwyżej ubierały nową parę satynowych pantofelków, reperowały podarte falbany i dalej szły w tan, wspomina Helena Modrzejewska.
I jak podaje dalej T. Żeleński – Boy, pot lał się z czoła, z kołnierzyka na szyi robił się mokry sznurek; „przy zmianie koszuli (bo wytrawni tancerze brali z sobą zapasowe koszule) można było wyżąć z niej kubeł wody.” Społeczeństwo żyło jak w letargu i nikt pracodawcy nie musiał tłumaczyć się ze zmęczenia. Kraj roił się od danserów, którzy „za godzinę, ledwie zdoławszy się trochę obmyć, pójdą wpół przez sen, z ciężką głową sądzić, leczyć, operować, wykładać, egzaminować”.
Były to dwa miesiące nierealnego życia, przewracającego wszystko do góry nogami. Karnawał było widać wszędzie: w gazetach, w kalendarzach, na ulicach, w sklepach. Miasto obklejano afiszami zapraszającymi na bale. Do tego dochodziły wielkie plakaty reklamowe, informujące o możliwości nabycia to tu, to tam wszystkiego, co wiązało się z zabawą: wiązanek kwiatów balowych, sukien balowych, gorsetów balowych i masek oczywiście też balowych… Plakaty takie oglądać można do dziś w zbiorach Biblioteki Jagiellońskiej. Podobnie było w przypadku ogłoszeń prasowych. I oto w jednym z nich czytamy, że fabryka kapeluszy wynajmuje takowe w okresie karnawału po niskich cenach. W gazetach opisywano ze szczegółami modę obowiązującą w danym sezonie, pojawiały się relacje z maskarad, żarty na ich temat, felietony. Wszystko naznaczone było stygmatem karnawału. Kraj stawał się małą Wenecją.

Kliknij obrazek aby powiększyć

Fragment pochodzi z książki Agnieszki Lisak pt. „Życie towarzyskie w XIX wieku”, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2013 rok

Agnieszka Lisak